Każde dziecko inne, wszystkie kochane.

Ufff jaki gorąc, dziś jest jeszcze gorzej niż wczoraj.. .. chyba z 30 C … z tego też powodu, że nie dało się wysiedzieć w domu wyszłam dziś wcześniej z dziećmi na spacer bo już po 10 parę minut.. Postanowiłam przesiedzieć ten największy gorąc w cieniu na placu zabaw … No i niestety nie było kolorowo.. na początku marudził troszkę Miłosz. . niby chciał spać, ale on jak w domu zasypia sam w łóżeczku tak na dworze, muszę go chwilkę pobujać w wózku zanim uśnie.. ale nie trwa to zbyt długo ot 2-3 minutki… i za chwilę smacznie spał… Postawiłam go na „oku” i zaczęłam „bawić” się z Alą, a to huśtawka, a to zjeżdżalnia, a to piaskownica… Nagle Ala zobaczyła dziewczynkę.. wyszła do niej z placu zabaw,,, zaczęła do niej biec i tu trafił się nam wypadek.. wywróciła się prosto na kolana, a że spodenki krótki, oba kolanka obdarte :/ Masakra, płacz i łzy… długo jej nie mogłam uspokoić, ale w końcu się udało.. Choć nie do końca … Hm zaczęło jej wszystko przeszkadzać, a to że babka się nie zrobiła, a to że huśtawka zajęta, a to że chłopczyk ma takie autko a ona inne a ona chce chłopczyka, itp itd.. Najgorsze że przy każdym kaprysie, płacz, łzy , marudzenie i gile do brody… Zachowywała się jakby nie wyspana, ale przecież była godzina 10! W końcu mówię dość, idziemy do domu jak nie chcesz się bawić… to ta w ryk, a ja do niej zbieraj zabawki idziemy… No i wyszłam z placu zabaw! A co trzeba być twardym…. Hmm no i Ala pozbierała zabawki do reklamówki i leci za mną.. gile do brody, wycieram jej ten nos, mówię nie płacz nie ma o co.. a ta do mnie że chce chrupkę co miałam w wózku.. i wtedy zajarzyłam o co jej chodziło.. była głodna.. no bo w domu oczywiście jak rano wypiła mleko, jeść nic nie chciała… No i stąd ten płacz… ale właśnie czemu ona nie może powiedzieć co chce, np że jest głodna, chce się pić czy spać.. tylko wpada w furię i histerie???? Mąż mówi że to wina.. akcji okołoporodowej.. bidulka poddusiła się przy porodzie i stąd jej charakter.. od małego była wymagająca :/ Co innego Miłosz.. przy całej tej akcji sobie spał, no przebudził się jak Ala wrzeszczała.. ale stwierdził że nie ma co sobie głowy tym zaplątać, przełożył się na drugi bok i spał dalej ;P Ja jak zakapowałam że chodzi o głód szkoda mi było wracać do domu… Zaproponowałam , że kupię Ali bułkę.. no i zjadła ją ze smakiem… Później już humor wrócił.. choć jak tylko spojrzała na swoje czarne kolana to w płacz że bolą, że brudne. W końcu jak po 3 godzinach prawie wróciliśmy do domu musiałam jej umyć te kolana i zdezynfekować i znów był płacz niemiłosierny… Ehmm w końcu jak się udało, dałam jej zupę, zjadła i już uśmiech wrócił na buzię.. później dopiła mleko i zasnęła… Mam nadzieje że obudzi się w lepszym nastroju, choć te nieszczęsne kolana chyba muszę ukryć dłuższymi spodniami…

Jak Ala usnęła Miłosz bawił się na ziemi w pokoju… radosny jak nigdy nic.. oby cyce były w pobliżu to humor mu nie odpuszcza… w końcu patrze a ten przysypia.. ni z gruszki ni z pietruszki zamyka oczy i śpi ;P Zaniosłam go do pokoju… Ach z Ala żeby zasnęła w wieku Miłosza ja wyprawiałam cyrki , a ten chce to śpi, nie to nie… :]

Jednak to prawda że każde dziecko jest inne, ale wszystkie tak samo kochane…


kama

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s