Czas na sen

Heh dziś jestem wypompowana… Mimo że pogoda dopisuje i wiosna wraca. mi sił i energii brak. Ale od początku.. Moje zmęczenie wydaje mi się nie wynika z tego że rano pojechałam z Miłoszem do neurologa, później na rehabilitacje, następnie po powrocie zrobiłam obiad (pomidorówka i naleśniki), a po obiedzie poszłam z dziećmi na 2,5 godziny na spacer………..  o nie.. to chyba nie wpływa na zmęczenie? 😉 A jedynie myślę nie wyspanie.. O tak! Ja mogę dużo robić w dzień.. nawet lubię takie dni pracowite.. gdy ciągle jest coś do zrobienia… ale brak snu zaburza moje normalne funkcjonowanie… W nocy Miłosz pierwszą pobudkę zrobił o 1 30.. więc nie tak źle. w miarę tradycyjnie.. gdyby nie to że siedział przy cycu chyba z godzinę… w końcu jak ocknęłam się i stwierdziłam że czas go przełożyć.. słyszę jak Ala wstaje z łóżka i leci do pokoju… to ja ją szybko za piżamkę.. i mówię cichutko Aluniu wracaj do łóżeczka.. a ta prawie w płacz… i mówi oczywiście „mama mleczko” heh spojrzałam na zegarek było za 10 minut 3.. mówię o nie nie mam na to siły i budzę męża żeby wstał ;P Obudził się szybko i zrobił jej to mleczko… Myślę sobie ok.. to teraz może pośpię.. i ledwo co oczy mi się zamknęły tzn zaczęłam przysypiać, jak słyszę krzyk Ali „mama siku” ;P No tak po spiciu mleczka przypomniało jej się że sika się do nocnika (na noc ma zakładaną pieluchę), wysikała się ładnie i położyła do łóżeczka i myślałam że zaśnie szybko.. ale gdzie tam za chwilę czuje jak Ala wdrapuje się do nas na łóżko 😛 Ach rzuciła się gdzieś w połowie i tak spała wtulona do rana.. tj do 6, jak obudził się Miłosz….

Dziś tak jak pisałam byłą wizyta u neurologa.. za bardzo nie dało się młodego zbadać bo biedny akurat chciał spać i wrzeszczał jak syrena… ale lekarka tylko stwierdziła że asymetria nadal jest i ćwiczyć nadal… Wizyta po 7 miesiącu…. A na ćwiczeniach byłam zaskoczona, bo choć musiałam go zagadywać, zabawiać, bo co spojrzał na fizjoterapeutkę to w płacz to ładnie poćwiczył a na koniec nawet zaczął się śmiać i gadać do nas 😀

Dziś pogoda dopisała to i spacer się udał… Miłosz przespał 2 godzinki a ostatnie pół przesiedział mi na kolankach na placu zabaw i podobało mu się , nawet pojadł mleczka z cyca.. Jedna Pani mówi że sobie świetnie radzę, że dwójka dzieci tak szybko jedno po drugim.. heh myśle co mam sobie nie radzić, są to trzeba i już 😀

A oto moje słoneczka kochane..

Ach idę robić sobie kolacje bo dzieciaczki już zasnęły i zmykam na TV.. chwilkę posiedzę, prysznic i idę spać…

A Wy drogie mamy, jak odreagowujecie brak snu?

kama

Reklamy

2 thoughts on “Czas na sen

  1. Ja nie śpię od 2008r. 🙂 hehehe Już w ciąży nie mogłam spać, a później Gabi mi nie pozwalała. Na początku narzekałam-jakieś 2 lata 🙂 Kolejne dwa już przywykłam. Z Werką to samo, więc teraz się śmieję i czekam,aż to przejdzie. Bo w końcu chyba musi 🙂 hehehe

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s