Kilka słów o karmieniu piersią.. i o przecinaniu pępowiny…

Postanowiłam opisać swoje perypetie związane z karmieniem piersią jak i poznać Wasze zdanie na ten temat…

Alicję karmiłam piersią 9 miesięcy. Tak 9 miesięcy nie znała butelki oraz mleka modyfikowanego w innej postaci poza kaszkami na mm. Początek karmienia z Alą przebiegł prawie, że bezboleśnie… tzn ból był a jakże z powodu pogryzionych brodawek, nawału i zapalenia piersi… ale Ala ssała od początku bez zarzutu. Pięknie przybywała i rosła…. po prostu mleczko mamy jej służyło. Ala urodziła się przez cesarskie cięcie i przywieziono mi ją na salę po 8 godzinach, ale do piersi przystawiłam ją dopiero po 24.. jak wstałam… , ale tak jak pisałam z nią nie miałam problemów wzięłam ją do siebie do łóżka, położna położyła mi ją koło mnie i „nasadziła” ją na pierś i ta zaczęła ssać… i tak jadła tylko z cyca.. więcej położne w szpitalu się nie dopytywały czy dokarmiam czy jest tylko na piersi, ja byłam szczęśliwa że Ala tak pięknie ssie..  Po powrocie do domu w 5 dobie dostałam nawału pokarmu i zaczął się mały dramat bo Ala biedna nie umiała chwytać brodawki , płakała a ja z nią… w końcu mnie oświeciło i stwierdziłam że muszę przed karmieniem odciągnąć ciut pokarmu i tak robiłam bardzo długo, ale przynajmniej Ala nie marudziła i szybko łapała brodawkę… Najgorsze dla mnie były rady mojej teściowej i szwagierki.. bo w związku z płaczem Ali (przez kolki) ciągle słyszałam i mi mówiły że Ala się nie najada i że płacze z głodu, a co  w związku z tym muszę podać butlę.. Twierdziły że jak się naje do syta to przestanie płakać… hmm a ja szłam z nimi w zaparte że butli nie podam.. jakoś czułam że jak raz się skusze to pokarmu będę mieć coraz mniej i w końcu zakończę tą piękną przygodę jaką jest karmienie… Ala płakała i owszem ale nie z głodu a z powodu kolek, w związku z tym moja dieta była uboga i delikatna.. schudłam dużo, no bo nie jadłam już nabiału, tylko gotowane mięso, wędliny robiłam sobie sama.. zero słodyczy… Ala jak chciała jeść to jadła ładnie spokojnie aż się najadła, a jak miała atak kolki to nawet cyc nie pomagał… U teściów zauważyłam jak stres działa negatywnie na karmienie.. jak tylko słyszałam od teściowej coś na temat mojego wg niej złego karmienia (no bo nie daje butli, albo karmie non stop, a nie co 3 godziny) to czułam jak piersi mi się zmniejszały, pokarmu jakby nie napływało.. a co wracałam do domu piersi zaczynały nadprodukcję ;D

Karmienie piersią to wspaniała przygoda.. to nie wyobrażalna więź jaka nawiązuje się między matką a dzieckiem.. te chwilę kiedy leże z dzieckiem w łóżku a one trzyma mnie za bluzkę, albo pierś i jedząc patrzy mi w oczka a później jak kończy się uśmiecha jest nie do opisania i nie zrozumiałe dla żadnego myślę mężczyzny…. Moje karmienie Ali piersią skończyło się z dnia na dzień.. było to dla mnie okropne przeżycie, płakałam 2 tygodnie po tym fakcie i przez ten czas albo dłuższy przy podawaniu butelki Ali.  Dlaczego tak się stało że musiałam przeciąć tę pępowinę tak nagle? Otóż zachorowałam hm i musiałam wsiąść antybiotyk. Banalne… ale nie było innego wyjścia… Dostałam nagle w nocy kolki nerkowej, kto to przeżył wie jaki to ból… czasami porównywalny do bólu porodowego.. Dostałam silnego zakażenia bakteryjnego układu moczowego, miałam krwiomocz. Lekarze twierdzili że nie są mi pomóc w inny sposób jak przez antybiotyk.. oczywiście mogłam się poleczyć uroseptem, ale męczyłam się tak 3 dni i na 4 już nie wytrzymałam.. wzięłam ten cholerny antybiotyk i dostałam tej małej mojej depresji.  Leki miałam brać przez 10 dni… na początku ściągałam pokarm żeby podtrzymać laktacje.. po 7 dniu stwierdziłam że chyba to nie ma sensu… na próbę przystawiłam wtedy Alę i ładnie zassała…  hm stwierdziłam że spróbuje po tym leczeniu jak będzie chciała ssać to będę ją karmić jak nie to basta.. i tak się stało.. po 10 dniach Ala się darła, odginała i nie umiała zassać cyca..butla jej się spodobała… Jedyny plus tego taki że do dziś pije mleko i to litrami… uwielbia mleczko i dobrze.. a wiem że niektóre dziec które ssały pierś ponad rok, dwa lata nie chcą wsiąść teraz innego mleka do ust…

Kiedy urodził się Miłosz nie miałam wątpliwości najmniejszych co do tego że można karmić inaczej jak piersią… Podobnie jak Alę miałam go na sali koło siebie w tym samym dniu ale dopiero jak wstałam starałam się go przystawić do cyca. Cesarkę miałam o 9 rano o 16 Miłosz był ze mną.. ale jak położna położyła mi go na piersi nie miało ochoty ssać… Hmm dziwne to trochę ale myślę że nakarmiły go butlą… na noc kazałam go zabrać na salę noworodków, bo bałam się że będzie płakał a ja nie wstanę do niego na czas.. przynajmniej mogłam odpocząć po operacji. Przywieźli go następnego ranka na obchód… ja o 9 wstałam na nogi. Ale o dziwo nie chciał jeść.. ciągle spał… w końcu o 16 zawołałam położną bo jak się obudził nie umiał złapać brodawki… tzn otwierał buźkę, ale nie zasysał brodawki a jak nic nie zaczynało lecieć cofał głowę.. Klasyczny objaw dziecka karmionego butelką.. a ja mówię do niego o nie bez pracy nic tu nie będzie.. Dzięki Bogu przyszła fajna położna, przystawiła mi go że tak powiem na siłę.. trzymała go tak długo przy cycu aż zaczął ruszać buźką i odtąd mały ssał.. W szpitalu już go nie dokarmiałam choć tu znowu panie z sali (pierworódki) dziwiły mi się że dziecko leży przy cycu godzinę czy półtorej… hm albo jak raz o 2 w nocy płakał przyleciała położna z butlą i mówi niech Pani mu da bo on głodny… ale się nie przemogłam.. ponosiłam młodego, przewinęłam i znowu do cyca… wiedziałam że jak dam butlę to może być to początek końca karmienia.. i walczyłam o ten pokarm i dzięki temu karmię młodego do dziś wyłącznie piersią 😀 Oczywiście na początku miałam trudności.. bo jeżeli chodzi o pogryzione brodawki nie miałam w ogóle z tym problemu , to za to młody ciągle miał problem z łapaniem sutka.. nie miał  po prostu jakby odruchu ssania… Przystawienie go do piersi tzn czekanie aż złapie za sutek trwało na początku około 10-15 minut :/ Najgorzej było w nocy.. bo marzyłam żeby młodego przystawić raz dwa i iść spać ale gdzie tam.. musiałam zapalać lampkę żeby sutkiem mu wcelowywać w buzie 😛 Na całe szczęście po miesiącu te problemy całkiem znikły 😀 I teraz młody w nocy sam potrafi się obsłużyć 😀

Moje marzenie to karmić go minimum rok, a może i dłużej . A tą pępowinę chcę w tym przypadku odcinać powoli i bezboleśnie zarówno dla mnie jak i dla Miłosza… Obym nie musiała tego tak przeżywać jak z Alicją. Na fotkach ja i Alicja 2 tygodniowa i 5 miesięczna 😀

A tu Miłosz ma 6 miesięcy 😉

kama

Reklamy

6 thoughts on “Kilka słów o karmieniu piersią.. i o przecinaniu pępowiny…

  1. No moje karmienie piersią niestety skonczyło sie bardzo szybko 😦 pierwsze dni były cudowne z dzidzia przy cycu. Pozniej pogryzione brodawki, krew, po 2 tygodniach pobyt w szpitalu z powodu krwiaka w brzuchu (pozostałość krwi po cc) no i po karmieniu. Wiem jakie błedy popełniłam więc z drugą dzidzią mam nadzieje, że damy radę przy cycu .

  2. O boże współczuje powrotu do szpitala w 2 tygodnie po… współczuje :/ No i wiem że są właśnie takie sytuacje kiedy karmienie piersią jest niemożliwe.. nie neguje oczywiście mam z butelką.. wyraziłam tylko swoje odczucia związane z karmieniem..

  3. No ten pobyt w szpitalu to był koszmar. Ciągle tylko płacz za dzieckiem:( Masakra jak sobie przypomnę. Miałam takiego doła, że w końcu „przemycili” mi małego na chwilę, żebym go chociaż przytulić mogła. W szpitalu odciągałam mleko, ale z dnia na dzień było go coraz mniej. Myślę, że płacz też zrobił swoje.

  4. jak wiesz ja karmiłam piersią ok rok… 🙂 oczywiscie ostatnie 3-4 miesiące, Milenka umiała już pic butelke… piers została tylko na noc… pewnej nocy postanowilam, że zamiast cyca dam jej herbatke 😛 w kolejną noc na cyca juz się nie obudziła :PP
    Ja jestem zadowolona 🙂

  5. sie zorientowałam, że zdjęcia jak karmę, mam tylko jak Milenka jest malutka i chyab tylko te ze szpitala, szkoda 😦

    1. No wlasnie ja z Miloszem mam tylko jedno i nie za ciekawe musze to naddobic…i wstawic. Casie takie odstawienie jak Mileny wydaje mi sie najlepsze. Skoro obie juz tego nie potrzebujecie..

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s