Dzień jak codzień..

Ufff jaki upał… dziś pogoda doskwiera 30 C..  A ja w sumie cały dzień w biegu, jak zwykle cała spocona a w domu nic nie zrobione :/ Muszę się wziąść za generalne porządki bo od paru dni zaczynają mi dziwne rzeczy zalegać w przed pokoju… no ale w dzień brak mi czasu w ogóle a już na sprzątanie to już brak zupełny…Skutkiem czego leżą puste butelki po wodzie i mlekach, jakieś pudełka po paczkach.. (jak zwykle nie wiem czy wywalić czy mężowi potrzebne?) , tysiąc reklamówek.. itp itd… Wczoraj ledwo posprzątałam pokoju i odkurzyłam a dziś.. hm brak sił na cokolwiek przy tej pogodzie… Możecie mi tu radzić żeby sprzątać jak dzieci idą spać.. ale ot to to nie… nie jestem z tych co jak dzieci śpią to robią do 23… ja jestem po pierwsze wykończona a po drugie chce mieć chwilę spokoju dla siebie a nie urabiać się po łokcie.

Ale od początku..

Dziś dziwny dzień, bo Ala wstała o 5… hm o 5, bo wczoraj zasnęła o 16 30! Po spacerze do parku była tak wykończona że usnęła przy mleku… wieczorem o 21 dałam jej tylko mleko przez sen żeby mi się o 3 nie obudziła i tak przespała do 5… dziś też nie spała  więc myślę że kąpiel będzie wcześniej :> Ja jak zwykle dziś pojechałam na 11 na rehabilitację Miłosza..  no i tu znów zonk nie pomyliłam się Miłosz całe ćwiczenia przepłakał 😦 Na ćwiczeniach płacze więcej niż w ciągu całego tygodnia ;D Po prostu chciał spać a nie ćwiczyć, bo rano miał drzemkę dosłownie pół godziny od 9 do 9 30 :/ I co tu się dziwić… jak zajechałam jeszcze w nosidle trochę się uśmiechał, jak go wyjęłam i zaczęłam rozbierać, a podeszła rehabilitantka ten w ryk… i płacz do końca 😦 Rehabilitantka już z lekka zdegustowana bo były to 5 zajęcia przepłakane… i postanowiła spróbować przyjechać rano :] Poszła mi na rękę przyjedzie specjalnie na 7 30 za tydzień w środe więc zobaczymy…

Z zajęć prosto pojechałam po dętkę do wózka i w domu byłam o 13… Ala głodna woła na mnie obiad.. a ja miałam surowe mielone w zlewie 😛 Szybko zrobiłam kotlety, do tego ziemniaki i dynia konserwowa  i zjadła ładnie obiad… Miłosz jak wróciłam cały czas spał.. przebudził się przed 14 nakarmiłam go, usnął i ja poszłam z Alą na spacer… no i wracam przed 17 a  ten dalej śpi ;D Dopiero świergotanie Aluni go obudziło… widać jaki biedaczek był zmęczony… Na spacerze z Alą zaliczyłam sklep z rowerami, gdzie naprawili mi w końcu koło do wózka, Rosmanna gdzie kupiłam sobie nowy lakier do paznokci ;D A co mała rzecz a cieszy…  a właśnie bym zapomniała a na allegro zamówiłam sobie  podkład i cienie do oczu Loreala 😛 Także spacer był męczący ;p zwłaszcza przy tej pogodzie… Dobrze że wózek już sprawny to jutro wybiorę się może z dziećmi znowu na dłuższy spacer do parku…  😛

O 20 00 dzieciaczki posnęły i ja znów mam chwilę dla siebie.. posiedzę przed TV i się polenię a co!

kama

Reklamy

2 thoughts on “Dzień jak codzień..

  1. Jeśli chodzi o sprzątanie to teraz jak jest dzidzia to przychodzi mi to z wieeeelkim trudem 😦 Zazwyczaj męża wysyłam na spacerek a ja raz w tygodniu robię generalny porządek .

  2. No właśnie mi męża z dwójką jest jakoś ciężko… on chyba się obawia że sam sobie nie poradzi… jedynie z Alą wyjdzie chętniej. Wczoraj wyszedł wieczorem na godzinkę i uporałam się z prasowaniem… a dziś nowe się już pierze :]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s