Wyjazd

Tydzień temu w środę pojechałam do rodziców. Wzięłam dzieci i pojechałam. Czasami potrzebny jest taki oddech od domu… Ale mimo wszystko chyba w domu jednak najlepiej się człowiek.. mimo że u rodziców czuje się prawie jak u siebie 😉 Od rodziców wyprowadziłam się jak szłam na studia. Hmm dokładnie 11 lat temu 🙂 I chociaż lubię tam jeździć aby „naładować” akumulatory, ta potrzeba żeby tam jeździć często jest znacznie mniejsza niż wtedy kiedy nie miałam dzieci. Teraz czuje że ten dom prawdziwy mój jest tu przy mężu, dzieciach w Łodzi.. Jak wjechałam do miasta taki spokój i jakąś dziwną radość odczułam w klatce.. czuje się tu dobrze.. w tym otoczeniu którym mieszkamy, wśród sąsiadów których spotykam codziennie, którym mówię dzień dobry. A jak jadę do domu do rodziców.. to ludzie których tam mijam wydają mi się dziwnie obcy.. Hm tez tak macie?

 

Jeżeli chodzi o pobyt u rodziców to pogoda nie sprzyjała choć tez było fajnie… W czwartek odwiedziłam teściów, zabrałam od nich psa (którego przechowują teraz w wakacje) i odwiedziłam koleżankę z pracy. Urodziła również synka w lutym br. Wojtusia 🙂 Fajny chłopczyk, urodził się duży bo miał 4,65 kg.. 60 cm długi. Jest młodszy od Miłoszka o 2 miesiące, ale wyglądali jak rówieśniki..

W piątek rano poszłam z mamą na pobliski rynek i spotkałam dawną znajomą, dobrą koleżankę mojej siostry, sąsiadkę mamy… Wyprowadzili się rok temu do swojego domu i zaprosiła mnie i mamę do siebie.. na zwiedzanie domu.  Pojechaliśmy tam około 18 i siedzieliśmy do 20.. Ona ma dwójkę dzieci 5 i 2,5 roku.. i fajnie się bawili z Alą.. Ala zresztą była super zachwycona i nawet nie chciała stamtąd wychodzić.. ale pora już była późna i trzeba było wracać do domu.

W sobotę do rodziców przyjechał mój brat z żoną i córeczką 7 lat 🙂 Ala znowu cała happy bawiła się do upadłego… nie spała w dzień a po kąpieli nie chciała usnąć i bawiła się z Olą do 21 30… :))

W niedziele brat z rodzinką i moją mamą pojechali do teściów.. a ja zaczęłam się pakować do domu. O 13 30 pojechałam jeszcze do teściów, posiedziałam, wypiłam herbatkę i po 15 wyjechałam do Łodzi. o 16 40byłam na miejscu 🙂 Odpoczęłam chwilę i stwierdziliśmy z mężem że wykorzystamy fajną pogodę i poszliśmy na spacer do pizzerii.. Zjedliśmy dużą pizzę i wróciliśmy do domku…

Dziś za to na kolacje zrobiłam leczo, bo dostałam od teściowej dużą cukinię i trzeba było to wykorzystać 😀

Dzieciaki właściwie już śpią a ja zaraz zmykam się kąpać i pewnie też niedługo się położę.

Reklamy

4 thoughts on “Wyjazd

  1. też czasami lubię pojechać do rodziców, ale na jeden dzień 🙂 I uważam dokładnie tak jak Ty. Niby u rodziców jak u siebie…ALE… jednak już nie to samo. u siebie lepiej 🙂 hehehe

    sąsiedzi z dzieciństwa… tutaj na odwrót 🙂 Uwielbiam zabierać dzieci i MArka na długie spacery. Opowiadać im dziwne i śmieszne historie z dzieciństwa. Co chwilę spotykam sąsiadów 🙂 Wszyscy w szoku jak dzieci rosną i jak ja się zmieniłam (jak się wyprowadzałam, byłam ciut pulchniejsza,blondynka o kręconych włosach) Zawsze ktoś podejdzie i pogada 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s