3 latka Alicji – Poród

4 sierpnia..  urodziny mojej córki. Mozna by powiedzieć ze pamiętam jak chodziłam w ciąży ;p Hehe a to już 3 lata…

Ala urodziła się o 12 50 przez cesarskie cięcie , mierzyła 59 cm i ważyła 3350 g 🙂 Urodziła się we wtorek…

Urodzeni we wtorek
Plusy: Osoba urodzona pod patronatem wojowniczego Marsa nie może być potulną owieczką. Jeśli zatem ujrzałaś/eś ten najpiękniejszy ze światów właśnie we wtorek, idziesz przez życie przebojem, rozpiera Cię energia, jesteś skłonna/y do działań spontanicznych, a nawet brawurowych. Potrafisz jednak trzeźwo ocenić szanse wygranej i nie walczysz na straconych pozycjach. Jesteś osobowością silną i barwną. Lubisz jasne sytuacje, rozterki nie zakłócają Twego snu.

Minusy: Pewność siebie czasami przeradza się w arogancję i bezwzględność. Nadmiar ambicji może zaś sprawić, że przekroczysz granice rozsądku i ściągniesz na swoją głowę kłopoty, a nawet niebezpieczeństwo. Bywasz zbyt gwałtowna/y w reakcjach i zbyt gorliwa/y w obronie swoich poglądów. Niekiedy osądzasz ludzi i sytuacje po pozorach. Niektórzy mogą mówić o Tobie: „słomiany ogień”.

Źródło

Cesarkę miałam w  sumie zaplanowana z powodu ułożenia Ali w brzuchu. Skubana nie odwróciła sie do samego końca głową w dol i probowala urodzić sie nóżkami do dołu ;P Jako ze to było moje pierwsze dziecko lekarz zdecydował o cięciu. Ala urodziła się w 39 tygodniu i to te niejako było zaplanowane z powodu mojej cukrzycy (choruje już 12 lat). W cukrzycy ciąża jest jest tzw ciąża zagrożona, gdyż jest bardzo niebezpieczna, ponieważ bardzo często pod koniec dochodzi do obumarcia płodu. Często się zdarza ze pod koniec ciąży łożysko zaczyna szwankować, a dokładnie przestaje działać, nie dostarczając tlenu płód obumiera. Objawem ze coś jest nie tak są często spadki cukru.  Rosnące dziecko obciąża niejako organizm matki i z tego powodu organizm wydziela coraz więcej insuliny. Chorzy na cukrzycę wstrzykuj sobie ten hormon w zastrzykach bo ich trzustka go nie produkuje, dlatego kiedy łożysko przestaje prawidłowo funkcjonować można to od razu zauważyć po spadkach cukru….

W niedziele cukry mi wariowały, a w poniedziałek  wieczorem 3 sierpnia cukier po kolacji któryś raz z kolei spadł i miałam 60 – parę mąż zdecydował ze jedziemy do szpitala… pojechaliśmy kolo 22 wieczorem… przyszedł lekarz na badanko, zrobili mi ktg i stwierdzili ze wszystko w porządku nic sie nie dzieje.. Miałam skierowanie do szpitala od swojego lekarza, ale on zalecil mi sie zglosic we wtorek o ile nic sie nie będzie działo, a skoro miałam wątpliwości to przyjechaliśmy.. lekarz  mówi ze teraz nie ma miejsc w szpitalu, ze musiałabym lezac na korytarzu i ze może to byc nie za fajne itp… wiec namówił mnie i pojechalismy do domu a do szpitala stwierdziliśmy ze wrocimy rano…  Pomyślałam ze lepiej mi bedzie w nocy w domu, ale teraz juz wiem ze to nie była za dobra decyzja.. We wtorek przyjechalismy na 7 30 na izbe przyjec, byla juz spora kolejka.. ale ze skierowaniem bez problemu mnie juz przyjęli na blok porodowy… bo i tak miałam mieć cesarkę.. co najlepsze nie czulam sie za dobrze.. cukier mi dziwnie znowu spadał.. Zbadali mnie i przyjeli..zanim załatwilismy biurokracje i leżałam na łóżku była 11.. męża odesłałam do pracy.. a mi podłączyli ktg… lekarz powiedział że cesarka będzie prawdopodobnie jutro.. ale chwilo mam nic nie jeść.. po 20 minutach pod ktg przyszedł i powiedział że mam jeszcze poleżeć , a po ktg pójdę na USG… wiedziałam że coś jest nie tak bo puls dziecka wychodził mi na ktg 80 – parę.. gdzie zazwyczaj jest na poziomie 120-160… Hm cukier po śniadaniu miałam niski a on jeszcze nic nie kazał mi jeść.. myślałam że tam zejdę.. No ale nic odłączyli ktg i poszłam na usg … poszła ze mna studentka mówię jej że mam niski cukier i mi słabo ale wytrzymam… Pojechałyśmy winda na 3 piętro i horror tam przeżyłam, pod gabinetem było z 15 kobiet! A USG trwało u każdej z 5 minut.. mówię cholera zejdę.. jeszcze miła studentka powiedziała że musi iść na blog porodowy i czy trafię spowrotem.. mówię tak.. heh siedziałam tamna krześle ale czułam się coraz gorzej… było mi słabo, goraco i czułam że krew odchodzi mi z mózgu… jakaś kobieta siedziała koło mnie i pieprzyła coś o swoich dzieciach.. mówiła że to trzecie itp itd…Nagle całe szczęście przyleciała po mnie ta studentka.. powiedziała że mam szybko z nią iść że lekarze czekają na mnie przy stole operacyjnym… Widocznie zapis na ktg był bardzo zły i lekarze nie spojrzeli.. a ordynator ich popędził że trzeba kroić… heh i całe szczęście bo inaczej mogłaby się ALa poddusić no i jej już nie być :/ Masakra… Hmm szybko założyli mi cewnik i na stół.. znieczulili bardzo ładnie tak że nic nie czułam.. ciagle meczył mnie tylko niski cukier.. ale mowiłam im o tym a oni zapewniali że dadzą glukozę i będzie ok, i tak też było… o 12 50 urodziła się Alicja, dostała 8 pkt Apgar.. jeden mniej za zabarwienie skóry (zasinienie) i za napięcie mięśniowe (co się później okazało miała wzmożone) .

Wstałam z łóżka na drugi dzień o 8 rano, a o 10 dali mi Alunie do piersi… i tak karmiłyśmy się 9 miesięcy….

Fotki z pierwszych dni…

Reklamy

2 thoughts on “3 latka Alicji – Poród

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s